Pietà w Weronie

Pietà w Weronie

18 czerwca 2024 roku, w drugim dniu 20. jubileuszowego Międzynarodowego Festiwalu Tańca Zawirowania, miałam ogromną przyjemność znaleźć się na widowni w nowej siedzibie Centrum Teatru i Tańca Zawirowania, nieopodal Blue City. Oglądany tu spektakl był drugim pokazem „Romeo e Giulietta 1.1. (La sfocatura dei corpi)” w wykonaniu pary włoskich tancerzy: Valerii Zampardi i Fernando Roldan Ferrera z Compagnia Zappalà Danza (pokaz warszawskiej premiery odbył się poprzedniego dnia). Byłam zaintrygowana; cóż bowiem nowego można wydobyć z szekspirowskiego dramatu? Romeo i Julia to dość oklepany temat, komedia pomyłek, teatr namiętności, po setkach czy tysiącach inscenizacji – od baletowej wersji Prokofiewa po filmową dość współczesną wersję z Leonardo diCaprio nie spodziewałam się tak interesującego spektaklu. 

To nie była banalna historia dwojga kochanków, to była kwintesencja współczesnych problemów międzyludzkich, dramatu poszukiwania bliskości i zrozumienia u drugiego człowieka. Od pierwszego epizodu, gdy Romeo w masce do nurkowania, chwytając powietrze otwartymi ustami, „przepływa” wśród widzów oczekujących we foyer na rozpoczęcie spektaklu, poszukując bliskości, przytulenia niweczącego dystans, czuło się, że to nie będzie zwykła opowieść romansowa. 

Niewielka ilość akcesoriów pozostających do dyspozycji tancerzy pozwalała zwrócić na nie baczniejszą uwagę, poczynając od początkowo dziwnych dla mnie w odbiorze sportowych jaskrawych spodenek, pozornie nie współgrających w czarnymi koszulami obojga artystów. A jednak był to ważny element wskazujący, że nie jest istotne, jak będziemy ubrani, przebrani czy wystrojeni, liczy się sam człowiek i jego potrzeba bliskości. Cekinowe maski, przywodzące na myśl karnawał w Wenecji, miały przedstawiać lęk przed odkryciem twarzy i uczuć, dając bohaterom poczucie względnego bezpieczeństwa - wszak zawsze można powiedzieć: to nie ja, pomyliłeś mnie z kimś innym. 

Rowerek dziecięcy, na którym jeździła Julia, objeżdżając scenę jak najdalej od Romea, który każdym gestem wyrażał tęsknotę za drugim człowiekiem, nie był przypadkowym akcesorium: podobnie planety krążą po nieprzecinających się orbitach. 

Niezwykle ciekawy był zabieg reżyserski: para tancerzy dążyła do bliskości, tęskniła za drugim człowiekiem nieustannie się mijając: o cal, o włos. Dążąc do siebie, wykonując synchronicznie gesty, stale jednak od siebie oddaleni, oddzieleni – jak we mgle, która spowijała scenę. Światło kierowane to na jedną, to na drugą postać ukazywało ludzi samotnych, pojedynczych. Nie kierowali ku sobie ani gestów, ani nawet wzroku, będąc na tej samej scenie przebywali we własnych przestrzeniach. 

Z biegiem czasu tancerze zbliżyli się do siebie, aby odkryć bliskość, ciepło drugiego człowieka, czułość i radość. Fizyczna bliskość była przedstawiona niezwykle malarsko, subtelnie. Zwróciłam uwagę na zjawisko niezwykle rzadkie w tańcu: wyrazista mimika wykonawców ukazywała bardzo mocno ich uczucia, twarze były pełne radości, czuło się wręcz namacalnie ich szczęście, ich miłość. Widzowie znający dramat Szekspira wiedzieli, ku czemu to dąży, jednak twarze pełne radości umniejszały wagę spodziewanego zakończenia. 

Fenomenalnie dopasowana była muzyczna strona spektaklu, poczynając od Pink Floyd, poprzez Elvisa Presleya, włoskich autorów muzyki popularnej (Luigi Tenco) czy Johna Cage po Sergiusza Prokofiewa. Nic nie działo się przypadkiem, muzyka była składową częścią, prowadzącą bohaterów (i widzów) poprzez kolejne etapy dramatu. 

Finał spektaklu był przejmujący. Tancerze odrzucili swoje stroje, pozostali w identycznej bawełnianej, białej bieliźnie, dzięki której zacierały się różnice, pozbawieni byli znaczenia innego niż człowieczeństwo. 

Ostatnia scena przywołała w mojej wyobraźni alabastrową rzeźbę: Pietà. Zastygli, dzięki temu są nieśmiertelni, niepokonani przez śmierć, uratowała ich miłość i bliskość. 

Brawa, długie i gromkie, po długiej ciszy pełnej zadumy, były całkowicie zasłużone. Spektakl odebrałam jako piękny, wzruszający i wspaniale wykonany. 

Elżbieta (Beta) Bisch, Brygada Tańca 2024  

Romeo e Giulietta 1.1. (La sfocatura dei corpi)” Compagnia Zappalà Danza (Włochy), choreografia: Roberto Zappalà, wykonanie: Valeria Zampardi i Fernando Roldan Ferrer, muzyka: Pink Floyd, Elvis Presley, Luigi Tenco, José Altafini, Mirageman, John Cage, Sergiusz Prokofiew, tekst: Nello Calabrò, światło i kostiumy: Roberto Zappalà, dyrekcja techniczna: Sammy Torrisi, produkcja: Scenario Pubblico/Compagnia Zappalà Danza, Centro di Rilevante Interesse Nazionale w koprodukcji z Orizzonti Festival Fondazione, we współpracy z „Le Mouvement Mons” Festival i MIC Ministero della Cultura and Regione Siciliana Ass.to del Turismo, Sport e Spettacolo, pokaz w ramach 20. Międzynarodowego Festiwalu Tańca Zawirowania, pokaz: Centrum Teatru i Tańca Zawirowania, 18.06.2024