Jak co roku, w grudniu, sieć zalewana jest bożonarodzeniowymi życzeniami świątecznymi ze strony urzędów i państwowych instytucji (sic!), rozmaitych firm, organizacji pozarządowych czy zespołów. Od lat tego typu życzenia pojawiają się w przestrzeni publicznej także ze strony podmiotów związanych z tańcem... Zasmuca mnie to równie mocno, jak życzenia i rozmaite gesty natury religijnej wykonywane ze strony władz państwowych. Chcę więc przypomnieć, że nie jesteśmy państwem wyznaniowym (rozdział państwa od Kościoła zapisany jest w Konstytucji RP w art. 25), a także o tym, że Kościół od wieków potępiał świeckie tańce uznając je za symbol zgorszenia, niemoralności, okazji do cielesnej pokusy, a we wcześniejszym okresie traktował wyrażający emocję taniec za dowód gnozy i herezji, za którą palono na stosie.
Św. Augustyn pisał, że taniec podżega do bałwochwalstwa, pożądania oraz potępienia, a chrześcijanie byli co do tańca niechętni, bo przypominał im pogańskich odpowiedników w Cesarstwie Rzymskim [patrz: „O Państwie Bożym”]. W XIX wieku teolog François Xavier Schouppe autorytatywnie podawał: „Są bale, które są wyjątkowo rozwiązłe, czy to ze względu na nieskromne tańce, czy też stroje i suknie na nich prezentowane. W takich balach nie powinno się brać udziału. Nawet skromne tańce rzadko są wolne od niebezpieczeństwa i chrześcijanin nie powinien ich odwiedzać z własnej woli” [patrz: „Skrócony kurs nauczania religii, apologetyczny, dogmatyczny i moralny: na użytek katolickich szkół wyższych i uczelni”]. Można mnożyć te teologiczne przykłady (także współczesne) negatywnego stosunku do tańca, choć Biblia go nie zakazuje, ani nie ogranicza.
Do tej pory baptyści (protestanci) uważają, że niektóre formy tańca – zwłaszcza w parach – mogą prowadzić do grzesznych myśli i czynów. Metodyści (Kościół Nazarejczyka) odradzają wszelkie formy tańca, które burzą właściwe zahamowania moralne i powściągliwość. Mormoni potępiają tańce obejmujące jakikolwiek kontakt całego ciała, sugerujące jakiekolwiek zachowania seksualne i/lub mające konotacje romantyczne z osobami tej samej płci. Z kolei w katolicyzmie obowiązuje np. nakaz powstrzymania się od tańca w okresie Wielkiego Postu czy Adwentu, taniec jest źle widziany w okresie żałoby i jest... nieobecny w liturgii rytu rzymskiego, łacińskiego. Wierzących tancerzy zachęcam do zastanowienia się, dlaczego Stolica Apostolska forsuje akurat taką zasadę w Kościele Zachodnim... Warto może przy okazji dodać, że nie lepiej jest wśród muzułmanów uznających taniec za grzech i próżną rozrywkę (Lahw al-Hadith), szczególnie gdy mówimy o tańcu między mężczyzną a kobietą lub takim, w którym odsłaniane jest ciało.
Reasumując wyzwolona ekspresja ciała w tańcu wciąż nie mieści się w największych religiach świata: chrześcijaństwie i islamie, choć taniec od zarania dziejów jest częścią ludzkości i człowieczej tożsamości.
Taniec – tak samo jak sam ruch – jest w nas wpisany, jest pierwotny, naturalny, zjednoczony z nami, dlatego mamy świadectwa jego obecności w kulturze i społecznościach wszędzie na świecie. Oczywiście jest często fundamentalnym elementem wielu rytuałów i ceremonii różnych wierzeń, gdzie służy do rozmaitych celów (raczej takich, których Kościół rzymsko-katolicki nie jest w stanie zaakceptować), ale w swej idei nie ma wyznania. I nawet jeśli to stwierdzenie podważać, to pewnikiem i tak pozostanie fakt, że taniec nie ma jednego wyznania.
Wiara jest prywatną sprawą każdego człowieka. W związku z tym życzenia świąteczne winny być składane również prywatnie, a nie w mailingach, portalach społecznościowych, stronach internetowych, reklamach, mediach, itd. Katolicka większość nie może narzucać niczego mniejszościom, bo wolność wyznania to także wolność do innego wyznania albo do jego braku. Składanie publicznych życzeń, organizowanie opłatków, puszczanie kolęd i świątecznej muzyki we foyer, stawianie choinek w szkołach tańca i teatrach (to akurat zwyczaj związany z zimowym przesileniem wywodzący się wprost z pogaństwa, gdybyście nie wiedzieli), sprzedaż warsztatów jako prezenty świąteczne, itd., itp., to działania należące do zbioru prób narzucania innym określonych postaw religijnych. To wywieranie presji oraz wywoływanie dyskomfortu u osób, które sobie tego nie życzą. Tak być nie powinno.
A teraz możecie mnie ukrzyżować.
Sandra Wilk, Strona Tańca
www.stronatanca.pl

