Kasai tańczy Chopina. Miała być rewolucja…

Tańcząc Chopina - Akira Kasai, foto: WILK

Akira Kasai. Mówi się o nim, że jest żywą legendą tańca butoh. Przez trzy lata uczył się u samego Kazuo Ohno, a później w 1963 roku spotkał Tatsumiego Hijikatę jako tancerza w Gi-gi („Ceremonia ofiarna”) w Asahi Hall – miał więc okazję współpracować bezpośrednio z założycielami i twórcami nurtu butoh.

W 1971 roku założył własne studio Tenshi-kan („Dom Aniołów”), a jego prace obejmują szeroki zakres tematów, od zachodniego okultyzmu po Shinkun Kojiki („Kroniki Shinkuna”) Oishigori Masumi. Ma wielu fanów, nie tylko w obszarze działań scenicznych ale i ideowych, filozoficznych. Jest autorem wielu książek poświęconych filozofii tańca, mistycyzmu i refleksjom o ciele i ruchu, m.in. „Angel Theory” (1972), „Holy Spirit Dance” (1977), „Future of Dance” (2005), „The Body as a Book” (2011), „Body and Life - Trans-era Dance Theory” (2016)...

Nic więc dziwnego, że bilety na pierwszy pokaz spektaklu Akiry Kasai w Polsce (w ramach 28. Międzynarodowego Festiwalu Sztuk Performatywnych Rozdroże 2025) sprzedały się na pniu i niełatwo było dostać się nawet na listę rezerwową. Wiem, bo ledwo udało mi się z niej wejść na pokaz.

Niech was jednak nie zwiedzie wielkie nazwisko. Niech was nie zwiedzie owacja na stojąco po pokazie „Chopin o odoru” („Tańczyć Chopina”). I niech was nie zwiodą fantastyczne zdjęcia, jakie zapewne są dostępne po pierwszej wizycie tego wyjątkowego tancerza butoh w Polsce. Akira Kasai – tyle oczywiście wystarczy dla otrzymania gwarancji określonego poziomu wykonawczego, ale żeby energia ciała popłynęła z jednego do drugiego to trzeba czegoś więcej. Czegoś w rodzaju iskry, która rozpali ogień, wciągnie w te płomienie, buchnie żarem nie dającym się ugasić.

Piszę tę recenzję z wielkim bólem i z pewnością wielu (w tym sam artysta, którego prace z przekazów podziwiam od lat) przeżyje rozczarowanie z powodu mych słów, ale czuję się w obowiązku... powiedzieć prawdę.

W Centrum Sztuki Współczesnej – Zamku Ujazdowskim w Warszawie (2 października 2025 r.) to Kasai zdecydował, że wybrane przez niego kompozycje Fryderyka Chopina (Koncert fortepianowy nr 1 (e-moll op. 11) i nr 2 (f-moll op. 21) czy Marsz żałobny) zostały zagrane tak cicho, że trudno było poczuć ducha tej muzyki. To on zdecydował, że oświetlenie sceny będzie tak pełne, białe i tak monotonne, że butoh będziemy oglądać ogołocone z tajemnicy domysłu. Akira Kasai jest tak wielką postacią świata teatru ruchu, że mógł nawet w ostatniej chwili zadecydować, aby publiczność siedziała bliżej, dookoła całego placu gry, ale przyjął inne rozwiązanie: klasyczną studyjną widownię, z wieloma rzędami ustawionymi na wysokich praktikablach. Jego wybór. Jego butoh. Wreszcie, prowadził swój taniec tak, że nawet jeśli miał elementy nie reżyserowane, improwizowane, to ruch został wykonany na jednostajnym poziomie energii i przez to nie dało się go odczytać jako żywe butoh. Rosnące tu i teraz, na naszych oczach. Korpus Kasai był usztywniony przez niemal cały występ, artysta przy kłopotach ze zmianą kostiumu tak się sfrustrował, że sam wybił się ze skupienia, ze „stanu butoh”. Niby to tylko efekt sumy, ale takie rzeczy mają znaczenie na poziomie energetycznym. A może po prostu performer nie był tego dnia w najlepszej formie?

Ci, którzy przyszli na występ Kasai zwabieni tylko magią jego nazwiska, wcześniejszymi dokonaniami artysty, zainteresowani jego filozofią ruchu oraz ci, którzy przyszli „pokazać się” na ważnym artystycznie wydarzeniu, pewnie są zadowoleni z tego, co zobaczyli. Ale ci, którzy przyszli nie tyle zobaczyć, co poczuć – zawiedli się. Oni wiedzą, że ten występ nie był udany.

Mówię teraz za siebie: jeśli podczas performance tylko oglądam butoh, bo podczas jego trwania nie czuję niczego, jeśli moje przeżycie nie grzęźnie w ciele artysty, w jego duchowości, mistycyzmie, przełomie i historii przez twórcę opowiadanej, wzbudzanej – to nie jest dobre butoh. To nie jest dla mnie dobre butoh, a tylko kolejny pokaz w teatrze. Pokazów tanecznych widziałam w swoim życiu setki, tysiące... [Tylko w ciągu ostatnich 5 lat obejrzałam ok. 500 spektakli tańca i performance, z których napisałam ponad 400 recenzji – przyp.]. Mam ogromną skalę porównawczą i od dawna nie ma na mnie wpływu dobry PR otaczający „gwiazdy”, „legendy” czy „wybitne zespoły”.

Oczywiście klasa jest klasa – „Tańczyć Chopina” jest całkiem spójną pracą. Dostaliśmy muzyczno-cielesną opowieść, która miała płynąć przez czas, pokazać dualizm i transformację ku współczesności (np. w sekwencji z czapką z daszkiem), aż do motywu śmierci. Tylko co tego, jak nie można było wejść w świat Akiry Kasai!

Jedynie scena z „Marszem żałobnym” (choć dla mnie ocierała się o naruszanie tabu, wszak pogrzeb to najsilniejszy kulturowo rytuał) była jedyną z całego występu, która naprawdę poruszała. [Na marginesie, nic w tym jakoś specjalnie oryginalnego, raptem dzień później ten sam motyw muzyczny wykorzystał w spektaklu „Chmury Hamleta” słynny Odin Teatret w Mazowieckim Instytucie Kultury – przyp.].

Ale ta właśnie część pokazu Kasai miała w sobie to coś. Była zbliżaniem się ku tajemnicy. Japończyk ubrany w czarną suknię szedł podczas niej na czworakach w czarnych (trumiennych?) butach założonych na dłonie. Poruszał się jak stwór nie z tego świata. W zwolnionym tempie, niczym w zaburzeniu czasu. To nieoczywisty symbol zmiany rzeczywistości, przekroczenia światów nieznanych, przejścia, przemiany, jakiejś zwierzęcości. W tej odmiennej motoryce tkwiła nieoczywistość, zaklęty był w niej powrót do nieodkrytej natury rzeczy. Silna energetycznie była także ostatnia część tanecznej sekwencji wykonana w złotym stroju. Ale mimo wszystko to zbyt mało, jak na pełnowymiarowy spektakl i liczne bisy… Znacznie za mało. Przepraszam, ale ja tego nie kupuję.

Dobrze wiem, że ocena pokazu „Tańczyć Chopina” jest skrajnie różna. W Centrum Sztuki Współczesnej nawet ludzie ze świata butoh byli zdecydowanie podzieleni w opiniach. Od dania artyście owacji na stojąco, aż po niemal całkowite rozczarowanie.

Możecie się ze mną nie zgadzać. Spokojnie, nie mam monopolu na prawdę. Ale zanim wyrazicie swoje zdanie odrzućcie zachowanie tłumu. Odrzućcie je, by wejrzeć w siebie. Nie mówcie kogo widzieliście czy co widzieliście; powiedzcie o tym, co czuliście. Było misterium, pokonanie granic, wielkie emocje, poruszenie, przełom, wstrząs, szok, rewolucja? Czy nie?

Sandra Wilk, Strona Tańca
www.stronatanca.pl

Chopin o odoru” („Tańczyć Chopina”) Akira Kasai (Japonia) – spektakl butoh, choreografia i taniec: Akira Kasai, muzyka: Fryderyk Chopin, Koncert fortepianowy nr 1 (e-moll op. 11) i nr 2 (f-moll op. 21) w wykonaniu Stanisława Bunina i orkiestry Filharmonii Narodowej (1985), pokaz w ramach: 28. Międzynarodowy Festiwal Sztuk Performatywnych Rozdroże 2025, kurator: Janusz Marek, organizatorzy: Centrum Sztuki Współczesnej – Zamek Ujazdowski i Fundacja Pompka, pokaz: Centrum Sztuki Współczesnej – Zamek Ujazdowski w Warszawie, 02.10.2025