Siła słów

"Choreographic Figures" Vidave - foto WILK

Podczas rozmowy z artystami Vidavè, zespołu prowadzonego przez Matteo Vignali i Noemi Dalla Vecchii, związanych z włoskim DANCEHAUSpiù widzowie niemal pokłócili się o dokładne znaczenie pojęcia „stimmung”, w języku niemieckim oznaczającym nastrój, ale też strojenie, a nawet usposobienie. „Stimmung” to także tytuł etiudy tej włoskiej grupy, który wraz z „Choreographic Figures”, można było obejrzeć podczas trzeciego dnia 20. Międzynarodowego Festiwalu Tańca Zawirowania w Warszawie. 

Skłaniam się stanowczo ku strojeniu dźwięku czy nawet raczej ku nastrajaniu instrumentu, jakim w tym przypadku było ludzkie ciało. Para tancerzy prowadziła bowiem eksperymentalne badanie na temat tego, jak głos wprowadza do ciała wibracje, w jaki sposób się go przeżywa i jak można go rozbudować w sobie podczas medytacji i tańca. Punktem wyjścia do pracy Vignali i Vecchii była technika medytacyjna Kototama (dosł. duch słowa, święty dźwięk), odnosząca się do japońskiego przekonania, że mistyczne moce „mieszkają” w słowach, nazwach, w ich fonetycznych cechach, a ich użycie w rytuałach może wpływać na nasze otoczenie, ciało, umysł i duszę. I w rzeczy samej teatralna propozycja rozpoczęła się niczym misterium, bohaterowie poruszali się w niej po rysunku koła, szukając się jedynie słowem, dźwiękiem, tonem, tak, aby wpaść we wspólną harmonię, tempo i rytm. 

Melodia wykonywana a capella stawała się coraz silniej słyszalna, brzmienia multiplikowały się, tony idealnie dostrajały, a całość została później wzmocniona przez głośniki. Wraz z rozwojem dźwięku rozwijał się też ruch w „Stimmung”, a tancerze powoli weszli ze sobą w wyraźniejszą interakcję. Bardzo to było zajmujące i wciągające, ale mam wrażenie, że twórcy skończyli wejście w tę medytację zbyt szybko, jakby bali się płynącego spokojnie czasu, i tego, że zbyt głębokie wejście w samego siebie może zostać odrzucone przez publiczność. Jako osoba starająca się bacznie obserwować różne rynki taneczne, w tym m.in. rynek butoh, gdzie podejmowanie podobnych praktyk i wyzwań jest na porządku dziennym, jestem co najmniej zdziwiona tą decyzją. Chciałoby się więcej i więcej, aby móc poddać się tym brzmieniom, wejść (choć częściowo) w świat mikroreakcji, obserwować somatykę i psychosomatykę zarówno obcego, jak i własnego ciała... 

Drugim spektaklem Vidavè, który obejrzeliśmy 19 czerwca 2024 r. w Centrum Teatru i Tańca Zawirowania była praca „Choreographic Figures”. Obszar poszukiwań był podobny, choć bardziej w europejskim wymiarze, jeśli można się tak wyrazić. Tutaj różne możliwości kompozycji choreograficznej były porównywane z figurami retorycznymi w języku mówionym. Słowa aktorów, poetów czy teksty utworów muzycznych wpływały na tzw. flow, przepływ ruchu tancerzy. Ci zaś, niejako nie mogąc ze sobą dalej współpracować musieli się zatrzymać i próbować przeanalizować swoje zachowanie, gesty, ruch, koncept, kwestie wizualne. Tekst ich „kłótni” płynął po włosku i nie był tłumaczony – intuicyjnie można było się jedynie domyślać o co chodzi, bądź też poddać się samej ekspresji obcych słów, melodii języka i potraktować cały ten dialog niemal jak oryginalną muzykę. 

W końcu z tancerzy „uchodzi powietrze” i nie ma już równowagi między ekspresją a ruchem. Niespodziewanie w tym momencie całość przedstawienia zmienia się w ironiczne spojrzenie na siebie i taniec, zaczyna obnażać nasze i artystów potrzeby. Sami zaś wykonawcy w przerysowany, teatralny sposób domagają się poklasku, pełnej akceptacji – dosłownie, bezceremonialnie oczekują braw, rzucania im kwiatów (każda osoba z publiczności znalazła przed rozpoczęciem wieczoru sztuczną różę na swoim krześle), bisów. Udają przy tym rozmaite emocje i wielokrotnie kończą swój spektakl. Ten swoisty, taneczny „Dzień świstaka” był z jednej strony ponurą, dramatyczną diagnozą, a z drugiej był naprawdę zabawny i rozbrajający. Że tacy właśnie jesteśmy. 

Ale była w tym także szczerość, bo twórcy Vidavè bardzo uważnie później słuchali wrażeń publiczności, dopytywali i odnosili się do nich. Szukali ich brzmień w prezentowanych pracach. Wspomnieli także o tym, że kameralność nowej sali CTiT Zawirowania bardzo sprzyjała tym pokazom, publiczność jest tu blisko sceny, słyszy więc wypowiadane słowa, oddechy, szelest kostiumów, brzmienie ciał, ale i tancerze bez problemu mogą poczuć energię widzów, doświadczać ich reakcji oraz choćby częściowo modelować na tej podstawie tempo czy rozwój tworzonych sytuacji. 

Całość złożyła się na całkiem przyjemny wieczór ze słowem w roli głównej. 

Sandra Wilk, Strona Tańca 

Stimmung” Vidavè (Włochy), choreografia: Vidavè, wykonanie: Noemi Dalla Vecchia, Matteo Vignali, kompozycja: Vidavè, muzyka: Karlheinz Stockhausen, Maria Teresa Sartori, produkcja: DANCEHAUSpiù National Production Center ze wsparciem Primavera Dei Teatri Festival Castrovillari and Centro Coreografico Canal Madrid; „Choreographic Figures” Vidavè (Włochy), choreografia i wykonanie: Noemi Dalla Vecchia, Matteo Vignali, reżyseria: Movimento Danza National Promotion Organism, kompozycja muzyczna: Vidavè, produkcja: DancehausPIÙ National Production Center, pokaz w ramach: 20. Międzynarodowy Festiwal Tańca Zawirowania, pokaz: Centrum Teatru i Tańca Zawirowania, 19.06.2024